- Tak bardzo cię pragnę - szepnął jej na ucho.

Gloria zesztywniała.

Mimo wszystko martwiła się. Mijały już trzy lata, jak została wprowadzona do towarzystwa, i czuła, że najwyższy czas na zamążpójście. Nigdy nie narzekała na brak wiel¬bicieli, lecz poważnych kandydatów do małżeństwa było raczej niewielu. Większość dżentelmenów wolała pozostać przy mało zobowiązującej admiracji i słowach zachwytu. Orianie to nie wystarczało. Postanowiła wyjść dobrze za mąż. Posag upoważniał ją co najmniej do tytułu baronowej i panna Baverstock nie widziała powodu, dlaczego miałaby na tym poprzestać.
Wciąż czytała ich pamiętniki. Żyła ich marzeniami i smutkami. Lektura przynosiła zrozumienie, zrozumienie rodziło miłość.
Willow znała większość pozostałych klientów. Uśmiechnęła się
Jedynie Lizzie była na tyle dorosła, by zrozumieć powagę
uroczystość zaślubin. Szczęście jaśniało na ich twarzach. Mark przytulił mocno Ŝonę,
Podobno ma wyjątkowo piękne rzeczy w swoim butiku.
- Jakie drugie skrzypce? - Drżała. Próbowała wyrwać się
Santos nie miał zamiaru siedzieć bezczynnie. Nie chciał dopuścić do tego, żeby Śnieżynka wymknął mu się z rąk, ani by ktoś ratował jego własny tyłek. Zamierzał dopaść Robichaux i wycisnąć z niego prawdę. Po namyśle doszedł jednak do wniosku, że obicie Chopa nie poprawi jego sytuacji.
- Wiesz? - zdziwiła się. - Skąd?
bogaci ranczerzy spotykają się późnym wieczorem parę razy w tygodniu, piją drinki,
- Właśnie skończyłem - powitał ją.
Ŝe Mark i Matt po śmierci matki często szli spać na głodniaka. - Kobieta podeszła do
Ale nie po to, by odpocząć... Weźmie swoje rzeczy i wymknie
- Przyjechała moja szwagierka - oświadczył. - Camryn

Powoli zaczerpnął oddechu. Cóż, prędzej czy później i tak się dowie.

- Gorzej, jeśli mnie również znienawidzi. Nie zapominaj, że będzie mieszkała pod
- Tak, mamo?
Ale Lily się nie obudziła. Ani po wyjściu Santosa, ani przez następnych sześć godzin. Przez cały ten czas Gloria nie odchodziła od jej łóżka, tyle tylko, żeby zadzwonić do hotelu i kupić sobie coś do picia w automacie na korytarzu. Nie darowałaby sobie, gdyby babcia się obudziła, a jej by przy niej nie było. Santos właściwie też nie opuszczał szpitalnej sali. Trwali razem, jeszcze niedawno wrodzy sobie, a teraz skazani na siebie we wzajemnym wspieraniu się na duchu.
- Uspokój się. Wszystko w porządku. To tylko...
renty, którą zamierzał ustanowić, żeby zawsze miała własny dochód.
- Henry Lee Lucas mordował przez trzynaście lat. John Wayne Gacy przez dziesięć. Pełno jest takich przypadków.
kuzynem małej diablicy i takie pokrewieństwo w zupełności mi wystarczy.
- No, tak. Ależ jestem głupia.
pełnie unikatowa. W reklamach i prospektach zwracano
Liz odebrała torebkę drżącą dłonią.
Matka wzięła ją w ramiona i mocno uścisnęła.
Kilcairna.
Sam budynek, klasycystyczna bryła z dwudziestoma ośmioma doryckimi kolumnami od frontu i biegnącymi wokół elewacji galeriami, był zadziwiającym dziełem architektury. Kiedy oświetlało go popołudniowe słońce, jaśniał, jak na ironię, dziewiczą bielą, zdawał się otoczony aureolą świętości. Gdy słońce zachodziło, blask aureoli znikał i złudzenie świętości pryskało. Dom ożywał muzyką Jelly Roli Mortona, Tony Jacksona i im podobnych, po pokojach niósł się śmiech mężczyzn, którzy pojawiali się tutaj, by kupić zakazany owoc, i kobiet, które oferowały go na sprzedaż.
- Cieszę się twoim szczęściem. - Liz uśmiechnęła się, chociaż Santos wyczuwał sztywność w jej zachowaniu.

©2019 www.labori.ta-szybko.augustow.pl - Split Template by One Page Love